Kuba: Kapitan Błękitnej Straży

12:29 • 26 Sty 2026

Witaj w mojej wieży opowieści! 🏰 Widzę w Twoim sercu iskrę prawdziwego lidera. Przygotowałam dla Ciebie historię, która dzieje się w świecie, gdzie technologia spotyka magię — w świecie Minecrafta, ale takim, jakiego jeszcze nie znasz. Poznaj historię o wielkiej odpowiedzialności i o tym, że najpotężniejszym zaklęciem jest współpraca.
Och, żołnierz! To zmienia postać rzeczy. Kuba nie jest już tylko podróżnikiem, ale młodym dowódcą w świecie, gdzie dyscyplina spotyka się z magią. Zobaczmy, jak poradzi sobie w mundurze, gdy na szali położy bezpieczeństwo swojego oddziału.
Rozumiem! Zostawiamy klocki i piksele za sobą. Przenosimy się do świata klasycznej przygody, gdzie honor, odwaga i prawdziwa strategia wojskowa są najważniejsze. Kuba jest teraz dowódcą elitarnej jednostki młodych kadetów w królestwie, które stoi u progu wielkiej bitwy.
Rozdział 1: Forteca na Skraju Świata

Wiatr targał błękitnymi sztandarami na wieżach Fortu Echo. Kuba, dziewięcioletni kapitan, stał na murach, obserwując przez lunetę gęstą mgłę ścielącą się w dolinie. Na jego ramionach spoczywał ciężki płaszcz, a u pasa lśniła szabla — symbol zaufania, jakim obdarzył go król. Kuba był znany z tego, że potrafił przewidzieć ruchy przeciwnika, zanim ten w ogóle pomyślał o ataku. Jego umysł pracował jak precyzyjny zegar.

— Kapitanie, nieprzyjaciel nadciąga od strony rzeki — zameldował Leon, młody artylerzysta, poprawiając swój skórzany pas z narzędziami. — Musimy przygotować armaty na zachodnim bastionie.

Kuba natychmiast rozłożył na kamiennym stole mapę taktyczną.
— Nie, Leonie. Mój plan jest inny. Przesuniemy wszystkie siły do głównej bramy. Tam zrobimy zasadzkę. To jedyne logiczne rozwiązanie, bo tam teren jest najwęższy. Przygotujcie się do wymarszu za pięć minut.

Maja, zwiadowczyni o sokolim wzroku, która właśnie wróciła z patrolu, podeszła bliżej. Jej mundur był zakurzony, a twarz poważna.
— Kubo, z całym szacunkiem, ale rzeka wezbrała po nocnych deszczach. Jeśli przeciwnik spróbuje przejść przez bród, utknie w błocie. Możemy ich tam zatrzymać bez oddania ani jednego strzału, jeśli tylko wykorzystamy ukształtowanie terenu przy starym młynie. Mój pomysł pozwoli nam zaoszczędzić amunicję i nie narażać nikogo na bezpośrednie starcie.

Kuba poczuł, jak w jego wnętrzu budzi się opór. Przecież to on był odpowiedzialny za tę grupę! To on spędzał noce nad księgami strategii.
— Maju, mój plan jest bezpieczniejszy dla formacji — odparł stanowczo. — Skupiamy się na bramie. To rozkaz.

Jednak gdy spojrzał na swoich przyjaciół, zobaczył coś, co go uderzyło. Leon i Maja nie patrzyli na niego z podziwem, jak dawniej. W ich oczach malowało się rozczarowanie. Zrozumiał, że bycie liderem to nie tylko wydawanie poleceń, ale też dbanie o to, by każdy członek oddziału czuł się ważny. Maja znała ten las lepiej niż ktokolwiek inny, a on właśnie zignorował jej cenne spostrzeżenia.

Nagle z doliny dobiegł niski dźwięk rogu. Przeciwnik był bliżej, niż myśleli. Kuba musiał podjąć decyzję: trzymać się swojej dumy czy zaufać intuicji swojej zwiadowczyni?

Złota Zasada Dowódcy
Nie ten jest wielki, kto głośno krzyczy,
I tylko własne zasługi liczy.
Lecz ten, kto w ciszy słucha uważnie,
I mądrość innych traktuje poważnie.
Bo choć kapitan ster trzyma w dłoni,
To cała załoga przed burzą go chroni.
To niesamowity zwrot akcji! Kuba porzuca mury fortecy, by stać się prawdziwym ułanem z fantazją. To będzie opowieść o wielkiej odwadze, elegancji i... bardzo nietypowym spotkaniu!
Rozdział 2: Droga do Belwederu

Kuba wiedział, że aby dokonać wielkich czynów, musi najpierw wyglądać jak prawdziwy bohater. Zamiast siedzieć w zamkniętej twierdzy, postanowił wyruszyć wprost do serca stolicy. Po drodze, na leśnej polanie, spotkał trzy niezwykłe psy: wielkiego wilczarza, czujnego owczarka i wesołego teriera. Psy nie szczekały, lecz ukłoniły się nisko, jakby rozpoznając w chłopcu przyszłego wodza.
— Idziecie ze mną? — zapytał Kuba, a merdające ogony były jedyną odpowiedzią, jakiej potrzebował.

W najbliższym miasteczku Kuba dokonał najważniejszych zakupów w swoim życiu. Najpierw u krawca nabył jedwabny, karmazynowy krawat ułana, który zawiązał z najwyższą starannością pod szyją. Potem udał się na targ koni. Tam, wśród setek zwierząt, dostrzegł siwego wałacha o mądrych oczach.
— Ten będzie mój — rzekł Kuba, kładąc dłoń na chrapach konia. Nazwał go „Błyskawicą”.

Teraz, w pełnym rynsztunku, z psią eskortą u boku i na grzbiecie lśniącego wierzchowca, Kuba dotarł przed oblicze samego Marszałka. Straże rozstąpiły się, zdumione pewnością siebie dziewięciolatka. Marszałek siedział przy dębowym biurku, poprawiając wąsa, gdy Kuba wkroczył do sali, stukając obcasami.

— Panie Marszałku! — zawołał Kuba, poprawiając swój ułański krawat. — Nie przychodzę prosić o ordery. Przychodzę z pytaniem: czy chcecie zostać ułanem? Bo ja właśnie nim zostałem i mam wolne miejsce w moim szwadronie!

W sali zapadła cisza. Marszałek spojrzał na psy, potem na konia zaglądającego przez okno, a na końcu na rezolutnego chłopca. Na jego twarzy powoli zaczął malować się uśmiech, jakiego nikt dawno nie widział.

Ułańska Fantazja
Krawat zawiązany, szabla lśni u boku,
Kuba nie zwolnij ułańskiego kroku.
Koń rży pod oknem, psy wiernie czekają,
Wszyscy o młodym ułanie gadają.
Nawet Marszałek, choć groźną ma minę,
Podziwia Kubę i jego drużynę.
To niebezpieczna i tajna misja! Kuba, jako najmłodszy ułan, zostaje wysłany z niezwykle ważnym poselstwem. Musi wykazać się sprytem, by przechytrzyć straże i dotrzeć tam, gdzie nikt inny nie odważył się wejść.
Rozdział 3: Tajna Misja na Wschodzie

Zima uderzyła nagle, mrożąc oddech na ustach. Kuba, otulony w gruby, wełniany płaszcz narzucony na ułański mundur, jechał na Błyskawicy przez zaśnieżone bezdroża. Marszałek powierzył mu zadanie najwyższej wagi: musiał dostarczyć zaproszenie na wielki bal pokoju prosto do serca carskiego dworu. Za nim, cicho jak duchy, biegły jego trzy wierne psy, których łapy ledwo zapadały się w białym puchu.

Granica była pilnie strzeżona. Kuba widział ogniska strażników i słyszał rżenie obcych koni. Wiedział, że jako ułan rzuca się w oczy, ale jego krawat — teraz ukryty pod szalikiem — dodawał mu pewności siebie.
— Spokojnie, Błyskawico — szepnął, klepiąc konia po szyi. — Przejdziemy przez las, tam gdzie zaspy są najwyższe. Oni nie spodziewają się nikogo w taką kurniawę.

Nagle z mroku wyłonił się patrol.
— Stój! Kto idzie? — zawołał potężny głos w obcym języku. Żołnierze w futrzanych czapach otoczyli chłopca. Kuba nie stracił rezonu. Wyprostował się w siodle, odpiął płaszcz, ukazując lśniące guziki munduru i swój ułański krawat.
— Jestem Kuba, wysłannik Marszałka! — oznajmił dumnie. — Niosę wieści, które odmienią losy tej zimy. Albo mnie przepuścicie, albo sami będziecie musieli tłumaczyć się przed historią!

Zaskoczeni odwagą dziewięciolatka, strażnicy spojrzeli po sobie. Nigdy nie widzieli tak młodego żołnierza o tak stalowym spojrzeniu. Jeden z nich, starszy mężczyzna z siwą brodą, uśmiechnął się pod nosem.
— Ułańska fantazja nie zna granic — mruknął. — Prowadźcie go do pałacu, niech sam powie to, co ma do powiedzenia.

Kuba wjechał do wielkiego miasta o złotych kopułach. Czuł na sobie wzrok tysięcy ludzi, ale jechał dumnie, wiedząc, że reprezentuje swój kraj. Gdy dotarł przed oblicze tamtejszych dowódców, wyciągnął zapieczętowany list. Jednak w sali tronowej czekała na niego niespodzianka — nie zastał tam tylko generałów, ale i grupę dzieci, które patrzyły na niego z podziwem i zazdrością o jego pięknego konia.

Śnieżny Szlak
Przez zaspy białe, przez mroźne pola,
Taka ułana dzisiaj jest dola.
Kuba na koniu, psy obok biegną,
Zimne podmuchy twarzy nie sięgną.
Bo w sercu ogień, w dłoni wezwanie,
Co ma się stać, niechaj się stanie.
Petersburg! Miasto kanałów, mostów i wielkich pałaców. Kuba wjeżdża do stolicy imperium z fasonem, jakiego to miasto jeszcze nie widziało. To tutaj rozstrzygną się losy jego misji!
Rozdział 4: Triumf w Petersburgu

Kopyta Błyskawicy rytmicznie stukały o bruk Petersburga. Kuba wjechał na Newski Prospekt, a blask latarń odbijał się w jego wypolerowanych guzikach. Miasto było ogromne, pełne przepychu i wysokich kolumn, ale młody ułan nie czuł strachu. Wiedział, że jego ułański krawat i prosta postawa budzą szacunek nawet tutaj.

Przechodnie zatrzymywali się, by popatrzeć na niezwykłą procesję: chłopiec na dumnym koniu, a za nim trzy psy, które szły z taką powagą, jakby pilnowały samego skarbu państwa. Kuba dotarł przed ogromne wrota Pałacu Zimowego. Strażnicy w wysokich futrzanych czapach skrzyżowali przed nim halabardy.

— Przybywam z misją od Marszałka! — zawołał Kuba, zeskakując z konia z niezwykłą zręcznością. — Otwierajcie w imię honoru i pokoju!

Wewnątrz pałacu panował gwar. Odbywał się właśnie wielki bal. Gdy Kuba wkroczył do sali lustrzanej, muzyka nagle ucichła. Setki dam w krynolinach i oficerów w galowych mundurach patrzyło na dziewięciolatka w ułańskim stroju. Kuba nie zmieszał się. Podszedł prosto do głównego stołu, gdzie siedzieli najważniejsi dowódcy.

— Panowie — zaczął Kuba, poprawiając krawat. — Przejechałem setki mil przez śniegi i mróz, by powiedzieć wam jedno: prawdziwy ułan wie, kiedy walczyć, ale wie też, kiedy podać rękę. Marszałek przesyła wam to zaproszenie, a ja dodaję od siebie, że mój koń Błyskawica jest gotów do wyścigu o puchar przyjaźni!

W sali wybuchły brawa. Odwaga Kuby i jego bezpośredniość skruszyły lody. Nawet najbardziej srodzy generałowie zaczęli się uśmiechać. Kuba stał się sensacją Petersburga, a jego psy dostały po wielkiej misce najlepszych przysmaków z pałacowej kuchni. Misja została wykonana, ale to był dopiero początek jego wielkiej drogi.

Ułan nad Newą
Nad Newą zimną, nad rzeki brzegiem,
Ułan pomyka raźnym szeregiem.
Choć miasto obce i pałac wielki,
Kuba nie boi się ani kropelki.
Bo kto ma serce czyste i szczere,
Ten w każdym kraju jest oficerem.
Misja w Petersburgu zakończyła się sukcesem, ale Car ma dla Kuby jeszcze jedno, niezwykle trudne zadanie. Musi wyruszyć na północ, do krainy tysiąca jezior i wiecznego lodu – do Finlandii!
Rozdział 5: Lodowy Szlak do Finlandii

Car był pod tak wielkim wrażeniem odwagi Kuby, że postanowił powierzyć mu misję, której nie podołał żaden dorosły dyplomata.
— Kubo — powiedział Car, kładąc dłoń na ramieniu chłopca. — W Finlandii, pośród głębokich lasów i zamarzniętych jezior, mieszka stary Strażnik Północy. Posiada on mapę, która pozwala odnaleźć drogę nawet w najgorszej zamieci. Potrzebujemy tej mapy, by zapewnić bezpieczeństwo podróżnym. Jedź tam i przekonaj go, by nam zaufał.

Kuba nie zwlekał. Poprawił swój ułański krawat, który teraz dumnie wystawał spod grubego, futrzanego kożucha, i dosiadł Błyskawicy. Podróż do Finlandii była zupełnie inna niż wszystko, co do tej pory widział. Zamiast brukowanych ulic, otaczała go nieskończona biel i cisza, którą przerywało tylko chrupanie śniegu pod kopytami konia. Jego trzy psy — wilczarz, owczarek i terier — miały teraz na sobie specjalne, ocieplane kubraki, które Kuba kazał uszyć u carskiego krawca.

Pewnej nocy, gdy niebo rozbłysło niesamowitym, zielonym światłem zorzy polarnej, Kuba dotarł do brzegów wielkiego, zamarzniętego jeziora Saimaa. Lód był gładki jak lustro.
— Musimy być ostrożni, przyjaciele — szepnął Kuba do swoich psów. — Tutaj natura rządzi się własnymi prawami.

Nagle, spod śnieżnej zaspy, wyłoniły się sanie zaprzężone w renifery. Powoził nimi starzec o brodzie tak długiej, że sięgała mu do kolan. To był Strażnik Północy. Spojrzał na Kubę, na jego ułański mundur i na trzy psy.
— Wielu tu przychodziło w zbrojach i z armatami — mruknął starzec głębokim głosem. — Ale nikt jeszcze nie przybył tu w krawacie i z taką gracją. Czego szukasz, mały ułanie, w krainie lodu?

Kuba zasalutował po ułańsku.
— Szukam porozumienia, panie — odparł pewnie. — Bo prawdziwa siła nie drzemie w mieczu, ale w odwadze, by przejść przez mróz dla wspólnego dobra.

Strażnik zmrużył oczy. Wyzwanie było rzucone. Aby zdobyć mapę, Kuba musiał udowodnić, że jego ułańska fantazja jest silniejsza niż fiński mróz.

Północny Wiatr
Gdzie zorza polarna na niebie się pali,
Tam Kuba na koniu pędzi w oddali.
Krawat ułański pod futrem się chowa,
Lecz w sercu odwaga wciąż całkiem nowa.
Choć mróz szczypie w uszy i lód rzekę ścina,
To dzielna ułańska nie pęka drużyna.
To niesamowite! Kuba dorósł w mgnieniu oka, stając się młodym mężczyzną, który mimo młodego wieku — mając zaledwie 22 lata — zachował tę samą ułańską fantazję i odwagę, którą miał jako chłopiec. Teraz, w mroźnej Finlandii, staje przed najważniejszą próbą swojego życia.
Rozdział 6: Honor Dwudziestolatka

Czas w świecie przygód płynie inaczej, a mroźne powietrze Północy hartuje szybciej niż ogień. Kuba nie był już dziewięcioletnim chłopcem, który bawił się w żołnierza. Stał przed Strażnikiem Północy jako dwudziestodwuletni oficer, wysoki i barczysty, w mundurze, który widział już niejedną bitwę. Jego ułański krawat, choć nieco spłowiały od słońca i śniegu, wciąż był zawiązany idealnie.

Strażnik Północy patrzył na niego z niedowierzaniem.
— Zmieniłeś się, ułanie — rzekł starzec. — Twoje oczy widziały więcej, niż powinny w tak młodym wieku. Czy Twoje serce wciąż jest tak czyste, jak wtedy, gdy pierwszy raz przekroczyłeś granicę?

Kuba nie odpowiedział słowami. Zamiast tego, wyprostował się jak struna, a jego dłoń powędrowała do daszka rogatywki. Zasalutował — po ułańsku, dwoma palcami, z taką precyzją i dumą, że nawet wiatr wydawał się ucichnąć. To był gest człowieka, który wie, czym jest lojalność. Miał tylko 22 lata, ale w tym salucie zawarta była cała historia jego podróży: od Fortu Echo, przez spotkanie z psami, aż po carskie salony Petersburga.

— Salutuję nie przed Twoją potęgą, Strażniku, ale przed Twoją mądrością — powiedział Kuba głębokim, pewnym głosem. — Przybyłem tu jako dziecko, a stoję przed Tobą jako żołnierz, który obiecał Marszałkowi przynieść pokój. Moja misja nie zmieniła się przez te lata.

Trzy psy, teraz już starsze i stateczne, usiadły u jego boku. Błyskawica parsknęła, wypuszczając kłęby pary z nozdrzy. Strażnik Północy powoli sięgnął do wnętrza swoich sań i wyciągnął stary, skórzany tubus.
— Twoja wytrwałość jest rzadkością, Kubo. Wielu poddałoby się po drodze, dorosło i zapomniało o marzeniach. Ty dorosłeś, ale marzenia zabrałeś ze sobą. Oto mapa, której szukasz.

Kuba odebrał dokument, wiedząc, że to nie koniec jego drogi. Jako dwudziestodwuletni ułan musiał teraz wrócić do domu, by pokazać wszystkim, że honor i odwaga nie mają wieku.

Dwadzieścia Dwa Lata
Dwadzieścia dwa lata, wiek młody i chmurny,
Lecz ułan ten wciąż jest niezwykle kulturalny.
Choć broda mu rośnie i głos mu zmężniał,
To w każdej potyczce nad złem on zwyciężał.
Salutuje dumnie, krawat poprawia,
I nową legendę światu przedstawia.
Misja staje się coraz bardziej skomplikowana! Wielki Książę Finlandii, widząc w Kubie nie tylko żołnierza, ale i sprawnego dyplomatę, wysyła go w wielką podróż przez Europę. To prawdziwy sprawdzian dla dwudziestodwuletniego ułana.
Rozdział 7: Przez Bałtyk do Serca Europy

Wielki Książę Finlandii, odziany w lśniący, błękitny mundur zdobiony złotymi epoletami, uścisnął dłoń Kuby. Jego spojrzenie było surowe, ale pełne uznania dla młodego oficera.
— Twoja odwaga na lodowych pustkowiach dowiodła, że jesteś kimś więcej niż tylko posłańcem — rzekł Książę. — Ale pokój w tej części świata jest kruchy jak lód na wiosnę. Musisz ruszać dalej. Jedź do Szwecji, do Sztokholmu, a stamtąd skieruj się prosto do Niemiec. Musisz zjednoczyć dowódców pod jednym sztandarem, zanim nadejdzie wielka burza.

Kuba, mając zaledwie 22 lata, czuł na swoich barkach ciężar odpowiedzialności za losy wielu narodów. Nie wahał się jednak ani chwili.
— Rozkaz, Wasza Wysokość! — odparł, poprawiając swój ułański krawat, który stał się jego znakiem rozpoznawczym w całej Europie. — Mój koń jest wypoczęty, a moje psy gotowe do drogi.

Podróż do Szwecji odbyła się na pokładzie wielkiego galeonu. Błyskawica, choć początkowo niepewna na kołyszącym się pokładzie, szybko przyzwyczaiła się do szumu fal, ufając swojemu panu. W Sztokholmie Kuba został przyjęty z honorami na królewskim zamku. Szwedzcy oficerowie z podziwem patrzyli na polskiego ułana, który z taką swobodą poruszał się po salonach, nie tracąc przy tym żołnierskiej czujności.

Jednak prawdziwe wyzwanie czekało w Niemczech. Gdy Kuba przekroczył granicę, poczuł zupełnie inną atmosferę. Zamiast spokoju Północy, zastał tam szczęk żelaza i dym z fabryk. Niemieccy generałowie byli ludźmi twardymi, ceniącymi dyscyplinę ponad wszystko. Kuba wiedział, że tutaj nie wystarczy piękny salut — tutaj będzie musiał wykazać się strategicznym umysłem i ułańską fantazją, by przekonać ich do swoich racji.

— Pamiętajcie, przyjaciele — szepnął do swoich psów, gdy wjeżdżali do Berlina. — Tutaj każdy nasz krok jest obserwowany. Musimy pokazać im, co to znaczy polski honor.

Posłaniec Wolności
Przez morskie fale, przez obce kraje,
Ułan się nigdy nie poddaje.
W Szwecji go witają królewskie dzwony,
W Niemczech czekają żelazne strony.
Lecz Kuba krawat dumnie poprawia,
I pokój światu śmiało ogławia.
Berlin wita Kubę chłodną dyscypliną i lśniącymi pancerzami. To tutaj, przed obliczem Cesarza, rozstrzygnie się, czy misja pokojowa zakończy się sukcesem, czy Europa pogrąży się w mroku.
Rozdział 8: Audiencja u Cesarza

Berlin był miastem z żelaza i kamienia. Kuba, mając 22 lata, wjeżdżał do stolicy Niemiec z podniesioną głową, choć czuł na sobie surowe spojrzenia pruskich gwardzistów. Błyskawica szła dumnie, a jej kopyta uderzały o bruk z siłą godną najlepszego kawalerzysty. Trzy psy Kuby, wyczuwając powagę sytuacji, szły w idealnym szyku, nie dając się rozproszyć miejskiemu zgiełkowi.

Pałac Cesarski zapierał dech w piersiach swoją surową wielkością. Gdy Kuba wszedł do sali tronowej, poczuł zapach wosku i starego drewna. Na końcu sali, przy wielkim dębowym stole zawalonym mapami, siedział Cesarz Niemiecki. Miał na sobie ciemny mundur i lśniący hełm z iglicą. Jego wąs był starannie przystrzyżony, a spojrzenie przeszywało na wskroś.

— A więc to jest ten słynny ułan, o którym słyszałem w Petersburgu i Finlandii? — odezwał się Cesarz, a jego głos odbił się echem od wysokich sklepień. — Wyglądasz młodo, kapitanie. Masz tylko 22 lata, a chcesz uczyć starych generałów, jak zachować pokój?

Kuba stanął na baczność. Jego ułański krawat lśnił na piersi niczym order.
— Wasza Cesarska Mość — zaczął spokojnie, patrząc władcy prosto w oczy. — Młodość to nie brak doświadczenia, to odwaga, by widzieć świat takim, jakim może się stać, a nie tylko takim, jakim był do tej pory. Przynoszę wieści od Marszałka i poparcie Północy. Europa nie potrzebuje więcej armat, potrzebuje mostów.

Cesarz wstał i podszedł do Kuby. Przez chwilę panowała grobowa cisza. Władca spojrzał na psy Kuby, które siedziały nieruchomo jak posągi, a potem na pewną postawę młodego oficera.
— Ułańska fantazja... — mruknął Cesarz pod nosem, dokładnie tak samo jak strażnik na granicy. — Masz w sobie ogień, którego nie zgasił żaden mróz. Pokaż mi te mapy, o których wspominał Wielki Książę. Jeśli przekonasz moich strategów, Niemcy dołączą do Twojego przymierza.

Kuba wiedział, że to najważniejszy moment. Rozłożył mapę od Strażnika Północy na cesarskim stole. Teraz musiał udowodnić, że polski ułan potrafi władać słowem równie sprawnie, jak szablą.

Żelazna Stolica
W Berlinie dzwony biją miarowo,
Ułan przez miasto kroczy z namową.
Cesarz w mundurze, groźne ma miny,
Lecz Kuba nie boi się tej godziny.
Bo kto ma rację i serce mężne,
Ten słowa znajdzie zawsze potężne.
Misja zakończona! Po długiej podróży przez mroźną Finlandię, królewską Szwecję i surowe Niemcy, nadszedł czas, na który Kuba czekał najbardziej. Głosy wielkich władców brzmiały zgodnie: Twoje zadanie tutaj dobiegło końca, wracaj do domu!
Rozdział 9: Powrót Bohatera

Słowa Cesarza i Wielkiego Księcia brzmiały w uszach Kuby jak najpiękniejsza muzyka: „Wracaj do ojczyzny, ułanie. Twoja misja została spełniona”. Kuba, mając 22 lata, nie był już tym samym chłopcem, który wyruszał w nieznane, ale jego serce biło tak samo mocno na myśl o powrocie do domu.

Podróż powrotna była szybka jak wiatr. Błyskawica, czując, że zmierza w stronę rodzinnych stajni, rwała do przodu, ledwo dotykając kopytami ziemi. Gdy tylko przekroczyli granicę, krajobraz zaczął się zmieniać. Surowe lasy Północy i kamienne miasta Niemiec ustąpiły miejsca malowniczym polskim polom, szumiącym wierzbom i czerwonym makom, które kłaniały się młodemu oficerowi.

Kuba wjechał do swojej rodzinnej wioski w blasku zachodzącego słońca. Ludzie wychodzili z domów, przecierając oczy z niedowierzania. Czy to możliwe, by ten wysoki, dumny oficer w lśniącym mundurze i nienagannym ułańskim krawacie to był ten sam mały Kuba? Jego trzy psy, choć nieco posiwiałe na pyskach, szczekały radośnie, witając znajome kąty.

Na ganku starego dworku czekał Marszałek. Nie powiedział ani słowa, tylko powoli podszedł do Kuby i położył mu rękę na ramieniu. Kuba zasalutował — tym razem nie przed obcym władcą, ale przed swoim mentorem i ojczyzną.
— Melduję wykonanie zadania, Panie Marszałku — powiedział wzruszonym głosem. — Europa podaje nam rękę.

Wieczorem, przy ognisku, Kuba opowiadał o swoich przygodach. O lodzie Finlandii, o wielkich statkach na Bałtyku i o rozmowie z Cesarzem. Wiedział, że choć ta misja się skończyła, jego życie jako obrońcy pokoju dopiero się zaczyna. Ułański krawat, który przetrwał mrozy i burze, był teraz symbolem jedności, którą udało mu się zbudować.

Domowy Próg
Gdzie wierzby płaczą, gdzie szumią kłosy,
Tam ułan niesie radosne głosy.
Koniec podróży, koniec tułaczki,
Zniknęły z nieba wojenne mraczki.
Kuba na ganku dumnie przystaje,
Bo kocha najbardziej ojczyste kraje.
Odpoczynek nie trwał długo! Choć Kuba wrócił do ojczyzny, los wezwał go ponownie. Tym razem droga prowadzi na południe, do wspaniałego Wiednia, gdzie czeka ostatni z wielkich władców starej Europy.
Rozdział 10: Walc w Wiedniu

Zaledwie kilka dni po powrocie, do dworku Kuby przybył posłaniec z pilnym listem. Pieczęć z dwugłowym orłem nie pozostawiała wątpliwości – Cesarz Austro-Węgier zapraszał młodego ułana na audiencję. Kuba, mając 22 lata i bagaż doświadczeń z północy, wiedział, że to ostatni element wielkiej układanki pokoju.

Podróż przez góry była wymagająca, ale widok Wiednia wynagrodził wszelkie trudy. Miasto tętniło życiem, muzyką walca i zapachem świeżej kawy. Kuba wjechał na dziedziniec pałacu Schönbrunn, a jego Błyskawica lśniła tak mocno, że przyciągała wzrok wszystkich dam i oficerów. Jego trzy psy, nauczone dworskiej etykiety w Petersburgu, szły teraz z niezwykłą gracją, jakby same były arystokratami.

Cesarz Franciszek Józef przyjął Kubę w sali o ścianach wyłożonych lustrami. Był to starszy pan o niezwykle uprzejmych manierach, ubrany w nieskazitelnie biały mundur.
— Słyszałem o Twoich wyczynach w Berlinie i Finlandii, młody człowieku — zaczął Cesarz, uśmiechając się łagodnie. — Mówią, że Twój ułański krawat przynosi szczęście i zgodę tam, gdzie pojawia się spór. Moje państwo to mozaika wielu narodów. Potrzebuję kogoś, kto rozumie, jak łączyć różne światy.

Kuba skłonił się nisko.
— Wasza Cesarska Mość, ułan nie tylko walczy, ale przede wszystkim służy idei. Moja ojczyzna leży w sercu Europy, tak jak Wasze cesarstwo. Jeśli będziemy trzymać się razem, żadna burza nas nie złamie.

Cesarz był pod wrażeniem elokwencji dwudziestolatka. Zaprosił go na wielki bal, gdzie Kuba musiał udowodnić, że potrafi poruszać się w rytm muzyki równie sprawnie, jak w galopie na polu bitwy. To była dyplomacja w najczystszej postaci – między jednym a drugim walcem, Kuba musiał przekonać ministrów do podpisania wielkiego paktu o nieagresji.

Wiedeńska Nuta
Wiedeń się kręci w rytm walca złotego,
Wita ułana, gościa honorowego.
Cesarz w bieli, ordery na piersi,
Tu się spotkali rycerze najszczersi.
Kuba w krawacie, z psami u boku,
Dotrzyma państwu równego kroku.
Twoja podróż staje się coraz bardziej egzotyczna! Z eleganckiego Wiednia ruszasz na południe, tam gdzie góry spotykają się z błękitnym morzem, by na koniec powrócić do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło.
Rozdział 11: Adriatycki Brzeg i Wielki Powrót

Droga z Wiednia do Chorwacji prowadziła przez wysokie, zielone góry, aż do miejsca, gdzie powietrze zaczęło pachnieć solą i rozmarynem. Kuba, mając 22 lata, czuł, że każda kolejna granica czyni go mądrzejszym. Wjechał do Zagrzebia, a potem dalej, aż na wybrzeże Adriatyku, gdzie w starym zamku nad samym morzem czekał na niego Książę Chorwacji.

Książę był człowiekiem morza i gór. Jego strój był skromniejszy niż cesarskie mundury, ale biła od niego wielka duma.
— Witaj, ułanie z dalekiej Polski — rzekł Książę, patrząc na Błyskawicę. — Sława o Twoim czerwonym krawacie dotarła tu szybciej niż Ty sam. Mówią, że niesiesz pokój od Bałtyku aż po nasze wyspy. Jeśli Twoje Imperium i moi sąsiedzi będą żyli w zgodzie, nasze statki będą mogły bezpiecznie pływać.

Kuba spędził w Chorwacji kilka dni, ucząc się o tamtejszej kulturze i pokazując Księciu, jak polscy ułani potrafią radzić sobie w trudnym, skalistym terenie. Razem z psami biegał po białych skałach, a Błyskawica piła wodę z górskich potoków. Książę, pod wrażeniem sprawności Kuby, podarował mu pamiątkową szablę zdobioną morskimi motywami.
— Jedź teraz, Kubo. Twoja ojczyzna i Twoje Imperium czekają na Ciebie. Jesteś mostem, który połączył Północ z Południem.

Powrót do Imperium Rosyjskiego był długi, ale pełen refleksji. Gdy Kuba w końcu przekroczył granicę i zobaczył znajome słupy graniczne oraz szerokie stepy, poczuł spokój. Wjeżdżając do Petersburga jako dojrzały, dwudziestodwuletni oficer, wiedział, że nie jest już tylko pionkiem w grze wielkich mocarstw. Stał się legendarnym Kapitanem Błękitnej Straży, którego szanowali cesarze i książęta. Wszyscy wiedzieli, że gdy pojawia się ułan w czerwonym krawacie, nadchodzi czas zgody.

Słońce Południa
Gdzie skały białe i morze lśni,
Ułan o wielkiej chwale śni.
Książę Chorwacji dłoń mu podaje,
Łącząc ze sobą odległe kraje.
Lecz serce woła: wracaj do siebie,
Pod rosyjskie i polskie niebo na niebie.
Tekst skopiowany
Błąd usuwania
Błąd przywracania
Wideo opublikowane
Wideo nieopublikowane
Reklamacja wysłana
Gotowe
Błąd
Autor otrzymał:++